8. i-love-friends.blog.onet.pl

screen
Czas przyszedł na panią z „i-love-friends”. Ja się raczej z tego powodu nie cieszę, autorka pewnie też nie. Nawet nie chodzi o to, iż cud ten, pochodzi z Onetu.

Link do bloga: www

Treść:

Muszę przyznać, iż byłam mocno, nie, całkowicie I potwornie przerażona tym co mi się ukazało. Szczerze wierzę, że w otchłaniach Onetu istnieją blogi dobre i mądre. Jednakowoż, to co tutaj ujrzałam, stawia mnie w nieciekawej sytuacji. Oto przed oczyma mam wypociny – bowiem innego słowa na to nie znajduje – dwunastolatki. Jedyną chyba zaletą ów bloga, jest fakt, że posiada on li i wyłącznie dwa miesiące. Pierwszy post słowem wstępu. Drugi, dla mnie, słowem zaskoczenia i całkowitego wnerwienia. „Po szkole poszłam z Kasią po szlugi a potem zajarać, po godzinie siedzenia w domu spotkałam sie z asia i zajarać gdzie spotkaliśmy chłopaków z gimnazjum i troche pogdalismy o Dari i Hokeju (Hokej to jeden z nich, z 2 gim.) bo ona się w nim zauroczyła a on jak to powiedzial “woli starsze”.” Złapałam się za schorzałą głowę i wymamrotałam kilka przekleństw. Dwanaście lat! W jakim ja świecie żyję, żeby a) albo słuchać takich urojonych tudzież wymarzonych przez autorkę stwierdzeń; b) czytać o paleniu w tak młodym wieku. Bo ja czytałam, nie dość że jeden, to następny i następny post. Pomińmy tu jego naturę tematyczną, z której jestem tak zadowolona, jak z czyszczenia podeszew moich glanów po przechadzce w lesie. Dla mnie, jeżeli typowym dla autorki twierdzeniem jest „złapali nas na paleniu szlugów”, „jak jakaś kurwa”, oznacza to o braku kultury i obłady. Sam styl pisania, odpowiedni jest do dwunastolatki. Autorka popełnia masę błędów, zrozumiem – nie mieć Worda. Ale Mozilla jest bezpłatna i możliwość sprawdzania pisowni. Język sprawia, iż w mojej głowie pojawia się mały człowieczek rytmicznie bijący w mózg młotkiem.
W jakiejś połowie grudnia, kończy się ta era „pełnych nieporozumień zdań” zwanych potoczenie postem, i nadchodzi czas na wierszyk i obrazki. A potem, uwaga, czas na stwierdzenie roku, dziecko w wieku dwunastu lat (ponoć) ktoś się kochał! No któżby? Gdyby monitor był z pluszu, gdyby tablet nie był mi tak drogi, i gdyby autorka stanęła przede mną, dostałaby prosto w twarz. Specjalnie większa czcionka, brzmiące, niczym urojone zdania, pełne, ach, żal opisywać. Ja rozumiem, że niektórym się w życiu nie poszczęściło i chce ubarwić swój „lajf” ale w tak ostentacyjny sposób to ja nie widziałam. Albo ktoś tu nie umie pisać, albo nie zna życia. Do grudnia wszystko co przeczytałam, emanowało seksem, papierosami, durnowatymi gifami i obrazkami, nielogicznymi zdaniami i błędami ortograficznymi (o reszcie nie wspominając). Rok 2007 zakończyła autorka postanowieniami noworocznymi. Potem stwierdzenia typu: jak zajebiście było na Sylwestrze, tylko pod koniec byłam tak schlana, że dawałam się obmacywać facetom. Koniec. Jak miło napisać to słowo.
Jeszcze nigdy nie widziałam bloga, z którego bez zaprzeczalnie mogę stwierdzić iż ktoś tu potrzebuje pomocy psychologa. Ze wszystkimi swoimi problemami, jakimikolwiek one by nie były: czy to urojanie sobie takich „scen” czy też, jeżeli to prawda, radzenie sobie z tym wszystkim w co się głupia autorka wpakowała. Styl pisania reprezentuje średni poziom wysokości Holandii, ktoś nie zna się na interpunkcji, ortografii i stylistyce. Tematyka jest… paskudna. Obleśna, paskudna i zła. Też zero. Nie, nigdzie, powiadam w żądnej z możliwych i przyjętych przeze mnie podkategorii styl/tematyka/interpunkcja/ortografia/moja opinia nie otrzymasz ani ćwierćpunktu. Po prostu nie zasługujesz.
Dorośnij, za trzy lata zabierz się ponownie do pisania i na pewno będzie lepiej. Teraz? Żadnych rad, bo nie nauczę pumeksu bycia gąbką.

Punkty: 1 pkt

Wygląd:

Onet, rozumiem. Ale istnieje przynajmniej jedna osoba, w tamtejszej blogosferze, która potrafi coś zrobić z mankamentem „braku html” i udostępnia swoje prace. Nawet jestem świadoma tego, że wiesz o kim mówię. Dlaczego więc, masz tak obsceniczny i paskudny rozłażący się brzydki nagłówek? Dlaczego całość jest bezbarwna, bezkształtna i nieczytelna?
Maskotka, kalendarzyk, zadżebiste zdjęcie kredek będące tak jakby bannerem, księgę gości i dwie uniwersalne pod „o mnie” do skasowania. Reszta – do poprawy jeśli chodzi o style. Niech nie będzie podkreślenia, wyodrębnij podtło, zmniejsz wielkość obrazków. Stwórz nowy nagłówek nie będący zbitką słów i różnych fontów. Zdecyduj się na dwa kolory inne od czerni i bieli i z ich pomocą dobierz obrazki, stwórz nagłówek i dopasuj czcionki. Plus za to, że w mojej rozdzielczości, jeszcze blog nie frunie w poprzek.

Punkty: 1 pkt

Klimat:

Złowieszczy śmiech psujący doszczętnie me gardło świetnie odpowie za klimat w tym blogu. Ocena zaś pod tymi słowami jest uwieńczeniem ów śmiechu.

Punkty: 0 pkt

Dodatki:

Mamy ramkę o mnie, napisaną bez polotu, brzydko i z błędami. Opiewa ona, na sensie stworzenia bloga, oraz ironicznie brzmiącym w moim mniemaniu pseudo-opisie autorki. Nie licząc wyżej wymienionych śmieci, nic nie zaliczam do dodatków. Nie, wróć szefowa, mamy album – z bardzo topornymi zresztą obrazkami. Ale jest! I nie rzuca się na mnie brokacąc twarz. Toż to zasługuje na pochwałę. W pewnym sensie i procencie.

Punkty: 1 pkt

Podsumowanie:

Na początek, uświadomię, jaki wedle mnie jest cel blogowania. Jest to opisywanie życia, przepełnione refleksjami, nastawione na czytanie. Nastawione na czytelnika i do niego skierowane. („GÓWNO SIĘ STAŁO!!! NIE WASZA SPRAWA LUDZIE KTÓRZY I TAK TEGO NIE CZYTACIE!!! DAJCIE MI JUŻ ŚWIĘTY SPOKÓJ!”) W blogowaniu chodzi o to, że twoje wypociny lub trudny wordowskie może przeczytać w porywie cały świat. A operacja aby dodać posta, zmienić wygląd jest zazwyczaj prostsza, niż przy założeniu własnej strony internetowej, bardziej przystępniejsza, czasem nawet pozbawiona edytora html, ale to nie obniżać powinno wartości bloga. To co tutaj zobaczyłam, jest całkowitym zaprzeczeniem sensu blogowania. Szablon jest tak brzydki, nieczytelny i nieestetyczny, że właściwie moją jedyną aspiracją było jak najszybciej ją skończyć. Tekst powalają naiwnością, błędami i brakiem jakiegokolwiek kontaktu z czytelnikami, do których przecież swoje słowa kierujesz. Teoretycznie, znając już co poniektórych bloggerów, oczekuję, iż pod postem znajdzie się coś w stylu „ale ja piszę dla siebie”. Nic bardziej mylnego. Właśnie tym różni się blog od pamiętnika. Jeżeli potrzebujesz się wyżalić – pisz w takim razie w pamiętniku autorko. Jeżeli zaś, już dorośniesz do oddawania swoich myśli innym ludziom, wróć do blogowania. Na razie, radzę ci z dobrego serca, zrób sobie przerwę.

W sumie twój blog otrzymał 2 pkt, a więc otrzymujesz ocenę niedostateczną.

Ocena użytkowników:

Każdy z Was może ocenić tego bloga przyznając mu dowolną liczbę gwiazdek.

Autor oceny: Opiumowa.

Liczba komentarzy: 6

  1. Agnes Mówi:

    “(…) np. powiedział im że wsadziłam małemu rękę w gacie, żeby wyjąć szlugi,
    albo o tym na na sylwestrze się najebałam i sie ze “wszystkimi” lizałam…
    krótko mówiąc, powiedział im prawie wszystko(…)”

    Nic, tylko pogratulować rodzicom rozsądnego wychowania córeczki :)
    __________
    Nie mogłam się powstrzymać.

  2. Opiumowa. Mówi:

    Zdecydowanie Agnes, zdecydowanie *.*.

  3. Slamecek Mówi:

    OMG! *-*
    Może ja tego nie będę komentował ^^
    Zgadzam się z Agnes :P

  4. Ghost Rider Mówi:

    Zgadzam się w całej rozciągłości - blog jest po prostu przerażający. Zastanowiające - niemalże każdy blog, którego autorka przedstawia się jako “zakręcona dziewczyna” tuteż “zwariowana nastolatka” woła o pomstę do nieba.

  5. Betushia Mówi:

    … o ja dziękuję…
    zauważyliście jakie zmiany zaszły na tym blogu?
    szkoda mi tego dziewuszyska.
    współczuję jej rodzicom takiej córki.

    ps. świetna strona.
    bardzo ciekawe oceny.

  6. Ola Mówi:

    No cóż… Pisać takie notki to może ktoś kto naprawdę nie wyróżnia się inteligencją. Notki są bezsensowne. Ja gdybym była na jej miejscu usunęła bym bloga i zaczęła od początku. Porażka…:/

Skomentuj

Uwaga: Akceptacja komentarzy jest włączona, więc jeżeli nie widzisz swojego komentarza nie musisz go ponownie wysyłać.