
Ocena bloga tylerdurdon
Miał być kto inny, ale wyszło na mnie. Na mnie i kubek zakazanej czekolady. Wszelakie więc skojarzenia czysto czekoladowe proszę kierować do kubeczka z owieczką i niejakiego Osła a nie do mnie.
Link do bloga: www
Treść:
Osobiście nie mam nic do blogów na Interii, Pino czy WP. Mają one tylko jedną mocno wkurzającą tendencję: niepełny html. Na tym blogu urzekła mnie jedna rzecz: brak archiwum. Jego, zastąpiono jakże niewygodnym w użyciu kalendarzykiem. Interię znam głównie z portalu Znajomi.pl w którym, o zgrozo, przesiaduje moja matka, a co za tym idzie, bloga prowadzi również. Nie mogę sobie jednak przypomnieć, czy Interia sama w sobie skazana jest na ten niepraktyczny przyrząd wracający wciąż do stycznia i nie ukazujący początkowej daty istnienia bloga.
Zacznę więc od października. Tutaj napotykam raptem trzy posty z końca miesiąca. Choć mają różne tytuły wszystkie mogę beznamiętnie sklasyfikować jako puste refleksje. Ważne są chwile w marnym życiu. Marne życie jest jeszcze marniejsze gdy jest brzydka pogoda. Nadzieja osłabia marne życie tworząc z niego coś silniejszego. Każdy pesymista jest dobry. Aż ziewnąć musiałam. Nie licząc tej dość marnej tematyki, spotkałam się z brakiem kropki na końcu zdania. Miast niej widniał wielokropek! Tutaj mała lekcyjka. Wykrzyknik, znak zapytania, wielokropek, przecinek – to są znaki interpunkcyjne o różnej wymowie. Znak zapytania stawiany w pytaniach, jeśli chodzi o refleksje, często retorycznych. Jeden, góra dwa wykrzykniki w miejscach wzburzenia, zdenerwowania lub podkreślenia sytuacji. Przecinek ma oddzielać składowe części wypowiedzi, kazać się na sekundę zatrzymać. Kropka kończy myśl. A wielokropek, karze na chwilę przystać i rozważyć wypowiedź. Czy więc, idąc śladem października, ja mam co dwa zdania przystawać i się nad nimi rozwodzić? No raczej sobie tego nie wyobrażam. Ostatnią wadą jaka zauważyłam, tudzież, jaka mi została wbita, był całkowity brak polskich ogonków. Nigdzie nie napisałaś, że nie posiadasz polskiej klawiatury, więc wymagam, pisania po polsku. W pełnym tego słowa znaczeniu.
No dobrze, jak już wytknęliśmy początkowe błędy, może, o dziwo, kiedyś pójdą w niepamięć za sprawą czegoś wybitnie mądrego.
Mamy październik i niesamowitą częstotliwość pisania. Nowe posty co dwa, trzy dni. Jednak pierwsze posty przekonują o stałości stylu z poprzedniego miesiąca. „Czlowiek jest stworzeniem stadnym i najlepiej czuje sie w grupie a co za tym idzie bardzo istotna okazuje sie dla niego akceptacja innych ludzi a idac dalej kwestia docenienia jego zalet przy jednoczesnym zmniejszonym dostrzeganiu wad…” – cóż, kolejny rekord jeśli chodzi o długość zdania i tak zwane ‘zasranie’ interpunkcyjne. No, ale ten post (to jego jedna czwarta ku woli zauważania) przynajmniej jest inszy od reszty. Na swój, dziwny sposób. Dwa, trzy następne są znowuż bełkotem o marności egzystencji. Ileż można o tym pisać? Według mnie raz, góra dwa. Trzy i więcej, jeżeli zmieni się stanowisko. Ale nie ciągle wałkować jeden i ten sam temat: życie jest marne. No dobrze, ale to wywnioskowałam po pierwszym poście. Może więc autorka zaprezentowałaby coś nowego? Ja rozumiem, gdzieś tu przemyka się i pogoda, i sen, ale to wszystko jest tak słabo zaakcentowane że brak jakiegokolwiek oddźwięku podczas czytania. Nie wiem, może po prostu ja należę do ludzi, którzy nie potrafią ciągle smęcić i nigdy nie pojmę głębi słów. Taa… . Taka tematyczna i melancholijna tematyka trwa przez miesiąc. Nic właściwie nie mogłam odnaleźć w tym miesiącu. Nic ciekawego, nic „poza” tym, co widziałam w poprzednim miesiącu. No, może prócz końcówki, w której ewidentnie mówisz o tym, iż pragniesz zmiany. I dobrze! I ja wierzę, że się dziecino zmienisz.
Grudzień błogosławionego skończonego roku 2007 ma zdecydowanie mniej not niż jego poprzednik listopad. Cieszę się, nie, jestem uradowana, bowiem dwa miesiące czytałam li i wyłącznie o tym samym marnując czas. Rzeczywiście jest lepiej. Pierwszy post o czekaniu w sensie egzystencjonalnym, drugi o straconym czasie, o sposobie oceny sytuacji. Następny, jeśli chodzi o temat jest bardzo dobry. Gorzej z jego wykonaniem. Ucieszyło mnie też, iż post ten, posiadał tylko jeden wielokropek i przynajmniej cztery zdania. Chyba nie ja jedna podzielam nie-miłość do przesady i monotonni? Następne dwa są już słabymi podejściami do odejścia od tematu. Święta i miłość – rzeczy których osobiście unikam jak ognia, bowiem nic dobrego i oryginalnego łatwo się w tej tematyce nie tworzy. Ostatni post, na który tak bardzo czekałam, mówiąc o muzyce, spaprzono całkowicie pisząc ogólnikami i przenosząc temat muzyki gdzieś o pięć rang wyżej, niżeli być winien. Ale i tak to miła odmiana od początków.
W sumie, tematyką mnie nie powaliłaś. Sens wypowiedzi często był nikły i powtarzalny. Za początkowe olewanie interpunkcji, nagminne stosowanie wielokropka i brak polskich znaków powinny ci się dostać baty. I to bardzo solidne. Jest jeszcze jedna sprawa. W początkowych tekstach zauważyłam coś, za co najczęściej jestem ganiona (oprócz potoku myślowego i nadmiernie rozbudowanych zdań) – mieszanie stylu. Raz używasz dość potocznego, by w następnej części zdania użyć czegoś wyjętego żywcem z encyklopedii. Nie, zdecyduj się na jeden; albo piszesz patetyczne refleksje z poziomu boga, albo z poziomu nastolatka (chyba wywnioskowałam że jesteś mężczyzną). Prócz tego, kontynuuj rozwijanie tematyk i poprawne pisanie w rodzimym, polskim języku.
Patrząc wedle moich pięciu złotych punktów: ortografia zaliczona, interpunkcja leży, styl i tematyka średnie. Moje wrażenie? Ogranicza się do tego, iż przed oczyma staje mi kolega z klasy w swoim czarnym swetrze i przy długiej sylwetce. A to pozytywne wrażenie na pewno nie jest.
Punkty: 8 pkt
Wygląd:
Może nie pamiętam jak się ustawiało archiwum, ale na pewno nie zapomnę tych kiczowatych szablonów jakie miałam do wyboru. Ten był właśnie jednym z nich. Nie licząc małej zmiany w czcionce o ile się nie mylę, wszystko jest żywcem zerznięte z przykładowych szablonów. Ale nawet nie patrzmy na to w ten sposób. Spójrzmy bardziej obiektywnie – widać dwa obrazki na krzyż, brzydkie, sprawiające że całość się rozłazi i nie ma żadnego specyficznego i charakterystycznego kształtu. O, takie zamieszane kakao z karmelem. Do tego iście dziecinny Tomic. Ludzie, kiedy wy się nauczycie, że ta czcionka przysługuje jedynie dziewczętom do lat trzynastu i ludziom którzy po raz pierwszy zauważyli możliwość zmiany czcionki z Timesa! Proszę, zrób coś z tym – nie, ja nawet błagam! Błagam o litość!
Cały szablon przyprawiał mnie o mdłości, zanudzenie i znużenie przepychane czasem irytacją, jak trafię na ostentacyjny błąd w tekście. Zrób coś z nim – cokolwiek, i tak powinno wyjść na lepsze. Punkty za to, że nie żyje własnym życiem.
Punkty: 2 pkt
Klimat:
Oczywiście że jest! Ciemny jak i ponury jak rasowy ork. Do tego głupi – bo naprawdę głupio się czułam wobec strumienia świadomości, mnóstwa brązu i ciągłej, ciągłej melancholii. Rozumiem, że pierwsze co się nasuwa co po niektórym ze słowem „refleksja” to smutek, poezja śpiewana lub melancholia. Ale nie zawsze to wszystko musi się ze sobą łączyć.
Punkty: 2 pkt
Dodatki:
Ha ha? Czy tu mam zacząć się śmiać? A może do dodatków mam dołączyć nagłówek? Mamy księgę gości i pustą ramkę o tobie. Świetnie! Genialnie! The BEST of! Lovely! Genialnie już było? No to gitejszyn – po prostu nie mam nawet co ocenić! Jej.
Punkty: 0 pkt
Podsumowanie:
Może posty i są. Ale brak mi tutaj systematycznej pracy i ciągłego rozwijania się. Dobra, mniej się już popełnia błędów, ale to tylko jedyny postęp. Mamy do czynienia ze szczątkowym klimatem, powoli rozbijanym oraz naprawdę beznadziejnym szablonem. Stylem „jakimś takim”, mnóstwem błędów i z początku monotonnymi tematykami. Ot, taki zwykle mizerny blog, jakich niestety chmara. Nie zależy mi na tobie, tak samo jak zapewne tobie na kawałku tego twojego drugiego świata. Jeżeli tak jest naprawdę. Jeżeli nie, pracuj człowieku pracuj, bierz się w garść, i poczynaj mi tutaj ze zmianami i nowymi ambicjami. Jak nie, mówi się trudno, naciska przycisk usuń i nie psuje innym reputacji.
Post Słowus: w tak zwanym międzyczasie dopisałeś jeszcze dwa teksty, które były równie marne i błahe, iż ciesz się że nie brałam ich pod uwagę.
W sumie twój blog otrzymał 12 pkt, a więc otrzymujesz ocenę niedostateczną.
Ocena użytkowników:
Każdy z Was może ocenić tego bloga przyznając mu dowolną liczbę gwiazdek.
Autor oceny: Opiumowa.


January 16th, 2008 at 10:18 pm
Hmm co moge powiedzieć tzn. napisać: Dziękuje za poświęcony czas i rozbudowaną ocene. W pewnej sympatycznej piosence, pewien aktor śpiewa (śpiewał): “…Śpiewać każdy może…” “…nie o to chodzi jak co komu wychodzi…” Chyba jednak jego słowa są dla mnie bardziej sensowne. Mając to na uwadze wydaje mi się, że każdy może robić wszystko a efekt starań, nawet najmarniejszy nigdy nie jest na tyle mały aby rezygnować…
Pozdrawiam.