Ocena bloga olka-dr
Oczywiście że jestem pełna uprzedzeń! Nazwa „blogasek” i jeszcze „olka-jakaśtam” po prostu mnie przeraża. Ale tak to bywa w świecie Tadzia, gdzie miłość zastępuje nienawiść a dobre chęci plugawione są (a może i nie) czymśkolwiek.
Link do bloga: www
Treść:
Okres ochronny mojej osoby minął. Po napisaniu jakże cudnych zarchaizowanych opinii na temat wyższości ustrojów terytorialnych w końcu człek zabiera się za rzeczy trywialne. By móc uświadomić sobie, że aż tak źle nie pisze, i komuś, że jednak prowadzenie bloga nie jest jego powołaniem (a może i nie). Zbulwersowana ogółem wyglądu, przechodzę więc do kwietnia, w którym to czeka mnie pierwsza twórczość autorki.
Zostałam autentycznie wprawiona w depresję. W tym, tak w tym momencie kiedy czytasz, staram się z niej wyjść. Pierwszy post, przebolałabym. Ale miał emotikonę i to bardzo brzydką. Drugiego już nie bo ktoś pacnął tam, ni z tego, ni z owego obrazek, znów dwie emoty i miast kropki wielokropek. Trzeci zaczyna się tak: „Nic mi sie nie chce ;/ Mam doła i to w dodatku większego ode mnie ;/” i znów obrazek. Teksty albo są słabe, albo ich nie ma albo nie widać spod stosu emotikon i obrazków. Ogólnie same suche i beznamiętne opisy z życia uświęcone w jakże cudowny sposób „różnymi takimi”. Przed postem z <a href=”http://olka-dr.blogasek.pl/upload/baneerrrr_1.bmp” title=”kliknij! Warto!”>tym</a> (nie mogłam się powstrzymać) stwierdzenie od autorki niczym burza iż jest humanistką. Taak. Zważając na to, że popełniła w tak krótkich postach miliony błędów interpunkcyjnych, których nawet ja bym nie popełniła. „A u mnie teraz jest miarowo. „ – to jest niepoprawnie sformułowane chociażby. Nie może być miarowo. Można ocenić miarowo człowieka, serce może bić miarowo, ale nie można czuć się miarowo. Tudzież ja jeszcze tego nie spotkałam. Potem jakieś mamrotanie o „złotych zasadach” z którego nic nie wynika. Następnie super extra wydżebiste podsumowanie EMA. Nie Europe Music Awords tylko ESKA Music Awards, ku gwoli ścisłości. Ratuj mnie Tadziu! Potem kolejny konkurs. A w międzyczasie setki błędów i nadmiar kłujących kolokwializmów (trudne słowo!). Na szczęście miesiąc skończony. Został tylko maj i tak do stycznia. Jak cierpieć, to cierpieć pełną gębą. Maj zaczyna się od tego: „Mogłabym pójść, mam taką opcje. Ale powiedziałam im że nie przyjdę, a ja nie rzucam słów na wiatr. Powiedziałam że nie przyjdę to nie przyjdę ! Będzie tam chyba cała klasa… Wiele osób mówiło że przyjdzie, ale nie wiem czy tak gadali, czy na serio przyjdą.”. Jeżeli ktoś znajdzie choć jeden błąd wyślę mu kartkę z odciskiem z mojego buta o profilu ortopedycznym. Treść posta gorsza od naiwnego wpisu do pamiętnika.
Kolejny cud jakim zostałam uraczona to, uwaga, tekst hip-hopowej piosenki. Ratujcie mnie. Ja – metal, ty – rap; łapu-capu i po rapie. Potem o zmianie szablonu. Dobrze, idźmy dalej. Następne trzy, cztery noty, albo można byłoby streścić w jednym zdaniu i opiewają o tematyce „szkoła” albo są ze stylu „nie wiem o czym pisać ale…”. No już bardziej ambitnego tekstu to się nie dało. Mniej błędów wyłapałam, albo coraz mniej chętnie przyglądam się tekstowi. Następnie dwa cosie, pamiętnikowe i dość ludzko napisane, sprawozdanie z wesela i (jupi ja heeej) obrazek zalinkowany na konkurs „naj-blog”. Potem, nie wiem z jakiej racji (autorka przyznała się że także nie wie) definicja wakacji z wikipedi. Później, znów powiadomienie fanów o kolejnym konkursie. Ludzie! Wolności! Blog nie do tego służy! Czerwiec – na dobry początek cztery dyplomiki za oceny. *wychodzi i idzie klnąć w niebogłosy do plakatu z Bezimiennym*. Dobrze, powróćmy do „Drogi Przez Mękę”. Potem znów; nie dość że brokaty, to i konkursy i ciągle powtarzanie, że nudno. Dziewczyno, masz piętnaście, nie już wedle rocznika szesnaście lat! Wyrośnij z tego chłamu! Dobra, sierpień. Czytu, czytu i na co człowiek natrafia? „Blogasek.pl zalała ich ostatnio dosłownie fala ;( Przecież to jest już żałosne ! Te osoby wogóle nie znają się na HTML`u(nie wymagam tego, ale blog musi jakoś ,,elegancko” wyglądać), nie wspominając już o podstawowej ortografii !” – po pierwsze: w ogóle a nie w ogóle. Po drugie, wiesz, że dwa błędy interpunkcyjne, jak np. spacja przed wykrzyknikiem to jak jeden błąd ortograficzny? A o twojej znajomości html zaraz się tu ładnie rozpiszę. Ale to za chwilę, nie teraz. Następna nota, nudna kartka z pamiętnika, później kolejne sprawozdanie, wszystko oblane migaczami czy obrazkami. Nudzi, nudzi i prosi o podkreślanie błędów, powtórzeń i innych. A potem – taa dałam – „Moim idolem jest Eminem”; bez komentarza proszę. Ja naprawdę szanuje swój gust muzyczny ale nie szanuję wszystkiego co poza niego wykracza. I jestem jednak, mimo rozległości swej tolerancji cięta na takie rozpływanie się o swojej muzyce, chyba, że ktoś wie czym to grozi i co to może spowodować.
Cały wrzesień trąci niczym. Raz to o szkole, raz o niczym ale zawsze z obrazkiem, niepoprawnie i emotikoną. Żadnych refleksji, żadnych przemyśleń. Nic, co mogłoby wypłynąć na głębszą wodę i bardziej upublicznić blog. Październik – ograniczmy się do stwierdzenia „nastoletnia depresja spowodowana szkołą całkiem zresztą bezpodstawna”. Listopad – nie licząc sprawozdania (tak szkolnego i trywialnego jak tylko chłopcy z mojej klasy mogli by napisać w pięć minut przerwy) jeszcze nie czytałam, ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Później bujczucze stwierdzenie że nie będzie gifów na blogu, tylko mrok zapanuje! Buahaha… . W głowie świergoczą mi tylko jedna myśl; że już tylko styczeń i najgorsza część za mną. W grudniu powitał mnie tekst: opuszczam bloga. A potem powrót. Bo na liczniku 5000 odwiedzin. Następny post to rozpływanie się na temat kiczowatego, pewno amerykańskiego serialu. Albo i gorzej… . Potem życzenia bożonarodzeniowe. Gdyby na blogu były tylko one, i tak byłoby lepiej. Styczeń, odznaczył się poziomem godnym (dla mnie) mizernej oceny. Ale już na szczęście mizernej, a nie poniżej poziomu niższego niż niski. A to już coś. Jest post o ciąży, jest dużo narzekania, nawet ludzki wiersz, choć wpleciony w życzenia noworoczne. Oczywiście, całość bywa nieskładna i trochę błędów jest, ale z tego wszystkiego i tak ten miesiąc jest najlepszy.
Bolą mnie kolokwializmy, boli mnie styl, boli mnie język, emotikony i obrazki od których chce mi się zwrócić zjedzone na kolacje pampuchy. Treść jest właściwie zerowa, jak przekaz. Załóż od nowa bloga, poczynając od stylu, który zapoczątkowałaś w styczniu.
Punkty: 0 pkt
Wygląd:
Na bloga zaglądałam odkąd wysłałam e-mail z pytaniem o oceniającego. I zauważyłam w sumie trzy szablonym, każdy w równie mizernej jakości. Ale tylko jeden z nich mnie zbulwersował. Szkoda, że nie zdążyłam zrobić screena. Jako pierwszy był beżowo, różowo radosny, tak następny był z… wokalistą zespołu o profilu teoretycznie gruntowego, jednego ze Wielkich Zmarłych Muzyki Rockowej - Kurtem Cobianem. Zakładam, iż autorka w ogóle nie miała pojęcia kim ów pan był, tym bardziej iż autorka szczerze przyznawała się do Eminema, a nie znam osoby, która by oba te gatunki połączyła. Z tej racji, ktoś ma u mnie bardzo dużego minusa.
Przejdźmy jednak do obecnego szablonu. Jest bowiem czarny (teraz) i złożony z jednego, potężnego i brzydkiego obrazka. Obrazek ten musiał powstać w amoku, innego bowiem powodu dla stworzenia czegoś na tym poziomie nie widzę. Dwa obrazki, obramowane, pod nimi losowo (komuś algorytm padł) dobrane brushe. Ogólnie brzydko. Do tego całe menu po prawej. Tytułem jest ciemniejsza niż wszędzie czcionka z obramowaniem. Dobrze, że nic nie rozjeżdża się na prawo i lewo, bowiem wbiłabym wtedy w tego bloga nóż po prostu sobie poszła. Te punkt, za to, że czarne tło jest. Reszta? Jak dla mnie do wymiany bowiem wcale nie oddaje klimatu postów i wygląda brzydko.
Punkty: 1 pkt
Klimat:
Śmieci mają klimat. Ale ja i tak wolę klimat szmateksu niż śmieci.
Punkty: 0 pkt
Dodatki:
Jak mam ocenić dodatki, muszę wgłębić się w menu. Od góry mamy; statystykę, księgę gości – o dziwo nie pusta z aż trzema wpisami. Czterozdaniowa, kiczowata wypowiedź o sobie. Pytania i brak odpowiedzi. Nie dość że widziałam to już z milion razy, to z tego tekstu właściwie nie wynika nic po tym, co mogłabym przeczytać w postach. Jakiż sens jest umieszczania takich tekstów? Następnie masa znajomych, linki do ocen, archiwum i na szczęście nie działająca muzyka. Jak zawsze coś znajdę zaliczającego się się na plus dodatku, tak ty, będąc wyjątkiem potwierdzisz tylko regułę.
Punkty: 0 pkt
Podsumowanie:
Parę moich dobrych rad. Blog nie jest od konkursów. Blog musi mieć jakiś sens, jeżeli go nie widzisz, zacznij po prostu pisać pamiętnik, bólu niektórym ludziom oszczędzisz. Szablon musi oddawać to co jest na do zaprezentowania a nie chwilowy nastrój autora. Nie wolno używać emotikon i innych bajerów typu brokacizny, bowiem rzadko kiedy one dobrze się prezentują i maja sens. Do tego, styl autorki i jej wypowiedzi są w najlepszym wypadku poprawne. A to nie zasługuje na dobrą ocenę, przynajmniej ode mnie.
W sumie twój blog otrzymał 1 pkt, a więc otrzymujesz ocenę niedostateczną.
Ocena użytkowników:
Każdy z Was może ocenić tego bloga przyznając mu dowolną liczbę gwiazdek.
Autor oceny: Opiumowa.


January 28th, 2008 at 1:21 pm
robicie jedna ocene na tydzien…
albo wezcie sie za robote, albo przestance rozsylac spam po blogach reklamujac swoje uslugi…
January 28th, 2008 at 1:48 pm
do deathwish:
Zwróciłeś w ogóle uwagę na treść? Może i oceny pojawiają się rzadko ale są na prawdę bardzo dobre. W internecie roi się od ludzi, którzy nazywają się oceniającymi choć nie zawsze na to miano zasłużyli, oceny w tym serwisie stoją na wysokim poziomie.
Sama kiedyś miałam takie blogi jak ten, który był dziś poddawany ocenie. konkursiki, gifki, sweet obrazeczki- to było to. Przez pryzmat czasu widzę, że to było… żałosne? Nie wiem, taki wiek, już z tego wyrosłam -na szczęście. Kiedy teraz zaglądam na takie “blogaski” chce mi się śmiać.
Pozdrawiam ;]
January 28th, 2008 at 5:56 pm
Za mało jedna na tydzień? Nie ma sprawy, dołącz do nas i pomóż nam, to będzie częściej. Bo ja na przykład bardziej koncentruję się bardziej na czymś takim jak szkoła.
January 28th, 2008 at 10:29 pm
ocenialem w rygorystycznych, mam doswiadczenie. tam istnial wymog minimum 5 ocen na tydzien dla kazdego z oceniajacych. jednakze politologia wciaga i nie znajduje czasu na wiele poza windowaniem sredniej coraz blizej poziomu 5.0
January 29th, 2008 at 5:24 pm
A ja oceny piszę raz na tydzień. I nic tego nie zmieni, bo robię tak, odkąd zaczęłam oceniać. Dla mnie takie odgórne określenia są trochę bez sensu i zbytnio nakazują podporządkowywać się blogowaniu, a to nie oto w tym chodzi. ;]
January 29th, 2008 at 5:53 pm
W stronie www jest mój komentarz do oceny.
Dzięki wielkie.
January 29th, 2008 at 6:22 pm
jedna na tydzien? wykonaj wiec proste dzialanie: tyle tygodni, ile zgloszen.
reklamujecie sie i podchodzicie niepowaznie do sprawy.
January 29th, 2008 at 8:13 pm
No to proszę, powiedz, czego od nas oczekujesz.
Mamy rzucić szkołę i nie zważać na przyjaciół i rodzinę, bo ktoś ma nieoceniony jeszcze blog?
Mamy ściągnąć jednego oceniającego ze szpitala, a drugi ma telepatycznie przesyłać oceny, bo czasowo nie ma dostępu do internetu?
Tam, za oknem jest też prawdziwy świat, a my nie będziemy siedzieć po siedem godzin przy komputerze dziennie, wybacz. Nic się nie stanie, jak ktoś sobie poczeka trochę dłużej.
Nie pasuje? Nie ma sprawy, możemy usunąć zgłoszenie.
January 29th, 2008 at 10:27 pm
macie tupet. najpierw rozsylacie spam, po czym ironizujecie.
usuncie moje zgloszenie.
January 30th, 2008 at 5:12 pm
nie no z tym sprawdzaniem notek to rzecywiście się guzdracie. i nie zwalajcie na szkołę - jeśli się chce mieć dobre oceny to nie robi się takich stron internetowych, przecież wiadome jest, że to zabiera czas.
nie moglibyście chociaż jeden dziennie lub na dwa dni-góra zapodać?
January 30th, 2008 at 11:32 pm
Ależ proszę, wedle życzenia.
intro, trudno mi odpowiadać za resztę ekipy. Jeden dziennie to bądź co bądź też trochę roboty, samo sprawdzenie i zanalizowanie trochę trwa. Na dodatek wciąż mamy problemy z ocenami z początku miesiąca, gdzie zgłaszający się nie podali oceniającego. Latać, biegać i wysyłać maile niestety też nie jest łatwo.
Co do szkoły, oj, tu bym polemizowała. Czasem trzeba trochę pokuć, żeby przyzwoicie zaliczyć. Ale wiecie, na razie to taki okres międzysemstralny, dlatego taki ogólny bałagan.
Jeśli to naprawdę taki ogromny kolec w oku, to postaramy się przyspieszyć.
January 31st, 2008 at 4:06 pm
dziękuje(my) bardzo:)
May 4th, 2008 at 12:40 pm
nvktboly hiueqotdb ykrme oeajdwmtc ckygphajx cqbsyix tgwjkz