20. gorace-kapuczino.mylog.pl

screen Ocena bloga gorace-kapuczino

Zaparzając w międzyczasie ulubioną herbatę - tak popularną wśród oceniających - biorę się z wielkim entuzjazmem za przedzielonego mi do oceny bloga z refleksjami. Cóż za miła odmiana po milionach ocenianych przeze mnie wcześniej - na innych ocenialniach - sweetów. Link do ocen znalazłam, inne warunki regulaminu spełnione. Czas na ocenę!

Link do bloga: www

Treść:

Wtrącenie: Gorące kapuczino? Wiele bym zniosła, ale nie to. Cappuccino, jeśli już. Wiem, jestem Polką, powinnam być patriotką. Ale to słowo nierozerwalnie kojarzy mi się z krajami anglosaskimi i niech tak pozostanie.
Blog, jak widzę, prowadzony od niedawna. Dlatego też archiwum jest niewielkie. A szkoda, bo z tych kilku zdań, które przeczytałam na początek wynika, że piszesz szczerze i nie boisz się mieć innego zdania niż Twoi czytelnicy. A to mi się podoba bardziej, niż byłabym skłonna przyznać.
Pierwszy post, pierwsze refleksje. Nie umiem powiedzieć, dlaczego, ale denerwuje mnie kończenie przez Ciebie niektórych zdań. Zamiast trzech, w wielokropku stawiasz bowiem tylko dwa znaki kończące myśl. Mam nieuzasadnione wrażenie, jakby coś było niedorobione, źle mi się na to patrzy. Przechodzę do samego tematu postu. Opowieść o Twoich pragnieniach jak dla mnie, napisana trochę chaotycznie, niczym myśli plączące się w głowie. Ale blogi o temacie takim, jak twój są właśnie po to, by uwolnić się od dręczących nas pytań i choć część z nich przelać na papier. Większych błędów brak, ale przyczepiłabym się do samego zakończenia: ‘I na tym pozostanę’. Sądzę, że ‘poprzestanę’ pasowałoby tu o niebo lepiej.
Dwadzieścia minut później piszesz już o chłopaku. Tak wynika z tytułu postu. Jednakże po jednym zdaniu, w którym oznajmiasz wszem i wobec, że przyjaciela płci męskiej tak naprawdę nie potrzebujesz, przechodzisz ni stąd ni zowąd do tematu dorosłości i tego, że trzeba wiele przeżyć, by w końcu osiągnąć ten etap życia. I powracamy do tytułowego chłopaka. I, oczywiście, plusów i minusów bycia z kimś. Niedokończone zdania - a szczególnie te Twoje - zamiast ożywiać moją wyobraźnię, zniechęcają. Na Twoim miejscu bardziej rozwijałabym każdy akapit, dodawała więcej epitetów, a nie tylko rzucała pojedyncze słowa, by każdy pojął ich odrębne znaczenie.
Po czterech godzinach opublikowałaś kolejną notę, tym razem nawiązująca do zwyczajów kotów i coś o nadziei, której nie powinniśmy tracić. Widzę w treści coś, co mogłabym zaliczyć jako błąd interpunkcyjny, choć często ich nie robisz. Tak czy owak, podoba mi się to utożsamianie się z naszym czworonożnym futrzakiem, taka twoja pobieżna charakterystyka. Podziwiam Cię za zachowanie tej odrobiny optymizmu w naszym pesymistycznym do cna świecie.
Ta dam! Dziesięć minut mija, pojawiają się kolejne refleksje. Temat z lekka oklepany, ale bez wątpienia każdy szanujący się pisarz winien nabazgrać gdzieś w zakamarkach bloga swoją interpretację ’szczęścia’. Wygrana w jakiejś grze liczbowej szczęściem? To po prostu nieprawdopodobny fart, dar od losu. Ale szczęście zawsze kojarzyło i będzie mi się kojarzyć z uczuciem wzniosłym, a to kompletnie nie pasuje do perspektywy zdobycia wielkich pieniędzy. Na Twoje szczęście niżej widzę już tę poprawną część przemyśleń. ‘…że jeszcze żyjemy’? Czyżbyś spodziewała się w najbliższym czasie jakiegoś końca świata? Dla mnie zabrzmiało to zbyt pompatycznie.
Nareszcie dane mi jest przeczytać jakąś nowość z dnia następnego. Kompletnie mnie zaskoczyłaś i to w sposób pozytywny. Jestem przekonana, że nigdy nie widziałam podobnego tematu, a zapewniam, że wiele pamiętników przeczytałam. Odnosząc się do tematu: choć śmiem twierdzić, że żyję chwilą, to jednak martwię się trochę o ‘jutro’. Nie zawsze też, mówiąc obrazowo, postrzegam owo ‘jutro’ jako dzień następny, ale jako dalszą część naszej egzystencji. Czy naprawdę powinniśmy - za przeproszeniem - mieć gdzieś to, co dalej stanie się z naszym życiem? Cóż, na pewno będziemy wtedy ‘cieszyć się każdą chwilą’, jak to ujęłaś. Można podchodzić do tego i w ten sposób.
Jakieś dwadzieścia minut po publikacji poprzedniej noty można już podziwiać następną. Ciekawa metafora, nieco za ostry i zbyt realistyczny koniec. Nie wszystko poprawnie zrozumiałam, żywię tylko nadzieję, że następnym razem - jeśli takowy będzie - przemyślisz nieco sam opis walki ‘muzyki’ z ‘ciszą’. To, co tu zobaczyłam pozostawia wiele do życzenia. Konstrukcja zdań, przebieg akcji - nad tym należałoby popracować.
Ubolewam z powodu straconych postów, z chęcią bym je przeczytała. Czyżbyś się powtarzała? Znów zahaczasz o pragnienia, które zostały określone już w pierwszej nocie. Jedynym nowym elementem są tu Twoje ‘marzenia’, które moim zdaniem nie są rozpisane zbyt ciekawie i dokładnie. Co ‘chcesz’? Jeśli już coś zaczynasz, skończ. Ogólnie, ten wpis spisałabym na straty.
Trzy dni później widzę już coś dłuższego. Po tytule widzę już, że zapowiada się mała, filozoficzna rozprawka. Lubię w ten sposób rozmyślać, leżąc na łóżku wieczorami. Ładnie opisałaś kwestię snów, żałuję tylko, że nie napisałaś nic więcej o snach proroczych, by przybliżyć cokolwiek potencjalnemu laikowi wchodzącego na Twoją stronę. W końcu też złapałam Cię na poważnym błędzie w pisowni, droga polonistko. ‘W-niebo-wzięta’ winno być pisane łącznie.
Kolejny, trzydniowy urlop. Ponownie pojawia się sok bananowy, parapet i bujanie w obłokach. ‘Lecący spokojnie’, nie zaś ’spokojnie latający’. Mylisz się też, jeśli sądzisz, że ptak, jako istota, nie ma zmartwień. Może nie mogą się one tak ważne, jak ludzkie, ale istnieją. Gniazdo, pożywienie, drapieżniki et cetera, et cetera. Z obowiązkami jest podobnie. Jedynie pod względem tej ich niby-wolności mogłabym przyznać Ci rację, ale nie do końca. Jak widać, symbol ptaka często jest idealizowany przez go opisujących.
Ostatnia już nota, ostatnie moje słowa. Mówiąc szczerze, zmierziło mnie porównanie tego ‘owianego tajemnicą’ cienia do Anioła Stróża. W Boga raczej nie wierzę, a ponoć taka ze mnie praktykująca katoliczka. Jednakże, jeśli ktoś wyskakuje mi w wypowiedzi ustnej lub pisemnej - na blogu - z jakimiś prawdami wiary, Trójcą Świętą, albo innymi elementami kultury - szczególnie chrześcijańskiej - nóż w kieszeni mi się otwiera. Uff.

Punkty: 13 pkt

Wygląd:

Ładna, czarno-biała tonacja. Nigdzie nie ma przebłysku jakiegokolwiek koloru, co bardzo mi się podoba - widać, że jesteś konsekwentna. Nagłówek, jak dla mnie - wspaniały. Trzy sentencje wokół kobiecej twarzy znakomicie pasują do tematyki bloga. Kolor czcionki jest niemalże idealny. Choć przy najeżdżaniu myszką na link nie pojawia się żaden ozdobny znak, co zapewne wyglądałoby nie najgorzej na tej stronie, to zmienia się chociaż kolor napisu. Za to plus.

Punkty: 10 pkt

Klimat:

Blogi z refleksjami mają w sobie ‘to coś’. Muszą być jednak prowadzone umiejętnie, z pomysłem i pasją. U Ciebie zabrakło mi po trochu każdego z tych trzech czynników, ale i tak prowadzisz jedną z lepszych stron o tej tematyce, biorąc po uwagę te, jakie do tej pory oceniałam. Nie wolno też zapomnieć o urzekającym szablonie, który stwarza nastrój… tajemniczości? Jak dla mnie owszem.

Punkty: 6 pkt

Dodatki:

Mnóstwo linków: Twoi znajomi, ocenialnie, kluby. Niebanalny opis w ‘O mnie’, obowiązkowy avatar. I piosenka Timbalanda - Apologize. Jak dla mnie jest za słodka, ale akurat do Twojego bloga pasuje.

Punkty: 5 pkt

Podsumowanie:

Pomimo długiej lektury strony, uporczywego wpatrywania się w grafikę i chęci odnalezienia choć jednej drobnej wskazówki… nie udało mi się niestety dociec, skąd wzięłaś pomysł na ten adres.
Mała rada: popracuj nad refleksjami, niech będą lepiej przemyślane. Nie twierdzę, że piszę lepiej na swoim prywatnym blogu, ale w ocenie szukam ideału i wywlekam wszystko to, co w blogu najgorsze.

W sumie twój blog otrzymał 34 pkt, a więc otrzymujesz ocenę dobrą.

Ocena użytkowników:

Każdy z Was może ocenić tego bloga przyznając mu dowolną liczbę gwiazdek.

Autor oceny: catheerine

Liczba komentarzy: 2

  1. Panna Niepoważna Mówi:

    Dziękuję za ocenę.
    Pozdrawiam serdecznie.

  2. drupxims aouqsgprj Mówi:

    gewrvph wzvis njekbpcd ecyw zuikl bckyxm iufxd

Skomentuj

Uwaga: Akceptacja komentarzy jest włączona, więc jeżeli nie widzisz swojego komentarza nie musisz go ponownie wysyłać.