29. shade.blog.pl

screenOcena bloga shade

Pani Shade nie wybrała sobie żadnych miesięcy spoza plejady ponad pięciu lat. To mogła być jej najgorsza decyzja w życiu. Buahahahahaha. Ha ha. Zapraszam do lektury oceny, napisanej (rzeczywiście) w gorączce i amoku a nawet z kołnierzem na szyi!

Link do bloga: www

Treść:

Na początku miały być losowe miesiące, i tym podobne i tak dalej, ale: że Opiumowa jest naprawdę zmęczona, ma dość tygodnia oraz sprawdzianów, które pozostawiły w sobie widmo niebotycznie zapewne niskiej przyszłej oceny i bierze ostatnie trzy lata. Ciesz się dziewczyno!
No to lecimy, styczeń 2006.
Powitała mnie skąpa umiejętność sprawozdawcza i mocno lekki tekst piosenki. Łącząc obie te rzeczy wychodzimy na zero. Następnie coś osobistego, smutny, ale i delikatny, nie wrzaskliwy post o złości z powodu niezrozumienia. Przyjemne. Post trzeci ma w sobie świetny fragment zdania: „Co ja poradzę-ten świat jest zbyt trzeźwy, żeby można było o nim marzyć”, świetnie mi pasuje do obecnej chwili, a także stanu w jakim przebywam od dwóch lat. Notabene, sama kiedyś ujęłam to w podobny sposób. Kolejny post jest taki… zwyczajny. Pamiętnikowy w sposób normalny. To, co wyczytałam, mogłoby się spokojnie znaleźć na stronach jakiegoś dziennika, choć pisanego bardziej dla siebie. To nie jest złe. To bardzo dobre! Taka normalność też jest poszukiwana. Choć nie, nie normalność, a naturalność. Potem coś wesołego, wiesz, sama mam sny, niedwuznaczne z pewnym wokalista wyglądającym jak Apollo, ale mniejsza z tym. Potem dość refleksyjny koniec. Bardzo ładny post. Kolejne to wspomnienia ze studniówki. Sprawozdanie stylem jak z początku, tylko o innej tematyce. Miast piosenki otrzymałam menu (bardzooo cieeeekaawe) i parę linków do niedziałających zdęć. Luty – pierwsza nota dość słaba, następna wybitnie krótka i życiowa. A następna równie życiowa, lecz mniej poważna. „Przejściowość” zapewne świetnie obrazuje stan ludzi, przed którymi stoją podobne problemy. Jedyne, na czym mnie zawiodłaś to niewypowiedzenie słowa: „kurwa”, czy „kuźwa”. Niektóre sytuacje naprawdę tego wymagają. Luty kończy miły, wiosenny nastrój. Marzec i bardzo, naprawdę bardzo ładna poetycka refleksja. Później coś… świeckiego. Tak, nazwę to świeckim, choć to a’propos modlitwy. Nie będę się do tego stosunkować, bo nie warto. Następnie znów bezwiedne sprawozdanie. Hym, wypadałoby przyłożyć się do tej formy wypowiedzi. A nóż coś ciekawego z niej zostanie wyciśnięte. Następnie skrót rozmowy z Finem. Normalny, zwyczajny. Potem specyficzny przerywnik – epoka literacka. Hym, myślałaś czy by nie zostać nauczycielką polskiego? Ciekawie byś przedstawiała ów epoki. Pościelówka była zajebista (choć parę błędów miała, ale patrząc z perspektywy poprzednich not). I tyle. Idziemy do kwietnia. Pierwszy post o ekshibicjonizmie uczuć, który świetnie oddaje to, co jest machiną napędową każdego bloga. Tylko nie każdy ma tego świadomość. Następnie wiersz *kiwa przecząco głową*. Następny post również mnie nie porwał. Nota „Decyzja” bardzo mnie do autorki optymistycznie nastawiła. Następny również dobry – o przemijaniu. Potem dwa „zwyczajne”, nic niewnoszące posty, ale i nie złe. Maj zaczyna się maturalnie. Wszystko poczyna się od niej. I dobrze – w końcu do ważny moment w życiu. Po maturze coś smutnego, nostalgicznego, co wcale nie poprawiło mi nastroju, ale – że był Closterekeller. Potem parę postów, w których nie doczytałam się żadnej głębi, takie to zwyczajne, ale już zwyczajnie-pospolite, mniej naturalne, ciekawe. Wiem – trudno mówić, iż ktoś ma nienaturalne życie, bo tak nie jest. Chodzi o sposób wypowiadania się o danych przeżyciach. Może być taki przyziemny, nijaki, krajzolski, artystyczny. Patrząc na suwak, w połowie miesiąca, smutny, staro-romantyczny wykład o miłości, o stracie fragmentu siebie. Potem anglojęzyczny tytuł *marszczy brwi*. Ten wstęp do opowiadania taki trochę dziwny jest.. tak jak dalsza część, a raczej części. Przypomina mi tekst wysłany mi przez przyjaciela. Pod koniec miesiąca kolejna część. Nie jestem dobrze nastawiona – nie, tylko do tego fragmentu, może to nie styl, może nie pora, nie miejsce.
Czerwiec – parę miłych, ludzkich not, zabawnych muszę przyznać. Wszystko to się kończy wraz z nadejściem kolejnej części opowiadania – nie przebrnę przez nią. Reszta, robi więcej niż „daje radę”. Ciekawie się czyta, lekko i przyjemnie. Pomaga naśladować stan, w jakim się czułaś.
Lipiec poczynamy od smutku. Od potrzeb „zmiany w Szadowie”. Bardzo trafne. Później znów smutek czy raczej nienawiść. Bezpośrednie. Następnie zadawanie samemu sobie pytań odnośnie własnego stanu. Wyniki matur, może coś jeszcze przed nimi, kolejne sprawozdanie. Potwornie długie i monotonne. Jednakże staram się tutaj zrozumieć (co nie często ma miejsce, wolę bowiem nie zmieniać swoich poglądów na temat bloga) że jest on także przeznaczony także dla twoich znajomych. Następnie długi wywód (z błędem! „szczegułów” Osz, zabiję cię, szóstki nie będzie!). Potem paruletni rachunek życia, zapełniony tonami melancholijnych wypowiedzeń. Później informacja o studiach. No, gratuluję. Wiesz, że po psychologii (tak czy owak) przypną ci metkę szajbuski? Rzadko, kto wychodzi po nich „zdrowy na umyśle” (;
Post odnośnie przygotowań Woodstock. Teraz zagwozdka dla wszystkich fanów, antyfanów i panien: o czym autorka napisze następnym razem? Oczywiście dłuuuugaaaasaaaa odnośnie ów koncertów. Potem chwila konsternacji – powiedzenie (czytelnikom) wprost, że jest już się samotnym. I na razie informacja o tym, iż to dobrze. W następnej nocie widać szybki koniec tego „dobrze”. Później dwie niewnoszące nic noty. Nie są one złe w żadnym stopniu – po prostu już przywykłam do stylu, w jakim piszesz, jest on stabilny, wyrobiony. Sądzę, że tę „oficjalną” lekturę zaczęłam w świetnym dla ciebie momencie. Matura, pierwszy rok studiów będzie (stawiam, że w listopadzie not będzie od groma, ha ha).
Ten jeden nocny bełkot i post 6:45 wybiły mnie trochę z twojego rytmu, ale tylko trochę. Lao Che jest zajebisty, tak przy okazji. Bardzo podobał mi się nastrój „gotyckiego ciągu”. Bo optymistyczny był! O! Na koniec: „Plan Podboju Świata przez Shade” dość osobisty, w sumie szczery, luźny. Pierwsza nota września wcale nie przypadła mi do gustu. Jest sprawozdaniowa, ale i za mocno przytknięta takimi „osobistymi znakami”. Później znów coś dobrego, krótkiego i treściwego. Po czym pamiętnik; ale brak mu już tej naturalnej formy. Jest rwany, jakby w czasie tych dni stało się tyyyyyle, że nie starczyłoby na wiadomości, fakty i inne serwisy informacyjne. Jakieś trzy posty, pełne, właściwie puste. Nic nie wnoszą, aczkolwiek i nie ujmują (kolejny byk: „znaleść”).
Październik taki jak się spodziewałam. Tak w sumie znów wszystko spełzło na niczym konkretnym. Chociaż nie – pod koniec miesiąca znów jakieś sprawozdanie. Taa, poszanowanie: streszczaj wszystko w jednym zdaniu wieeele ci pomoże. Listopad to taki trochę sprzeczny był: najpierw jęczenie o Finlandii, potem patriotyzm, na końcu narzekanie na Lublin, choć wcześniej miałam wrażenie, że wyrażasz się o nim pozytywnie. Dziwne. Dwa pierwsze posty z grudnia zabawne i szybkostrawne. Reszta przeszła tak samo, jak trochę „niewytegowany budyń”.
Rok 2007 (dobrze że już, bo ta lektura mocno mnie już znużyła) – pierwszy post, istny chaos. Cały styczeń to takie szaleństwa – tu kolokwia, tu orkiestra i koniec. A wszystko podane, co prędzej. Oj nieładnie. Luty muzyczny. Jak pragnę zakwitnąć - muzyczny. Takiego gadania o muzyce, muzykach, zespole w ciągu jednego miesiąca jeszcze nie było. Marzec mogłabyś zacząć lepszym opisem dnia studenta. Wiem, że cię na to stać. Z ta następny, o tym jak widzą cię rodzice już lepszy. Później coś znowuż słabego, bo dla mnie; towarzyskiego. Nie znam cię, i nie mogę pod żadnym kątem ocenić twoich postów skierowanych w 100% do przyjaciół. „What the fuck” też na to zakrawa, w ogóle powinnam tego nie czytać bo angielski tytuł ma.. . Jak marzec był właściwie optymistyczny, tak jego ostatnia nota ukazała ponowienie twego złego nastroju. Dziwne. Kwiecień bezemocyjny, dużo życia, sporo szczęścia i zapalenie gardła. Maj zaczyna się (dla mnie) psemysypatycnie. Ja mieszkam we Wrocławiu i miło mi słyszeć takie o nim dobre słowa (i o koncercie, na który w tym roku się wybieram). Jednakże następną notą był wiersz, co mocno mnie przygnębiło i wprawiło w zgrzyt me ząbki. Później zaś odbicie – cholernie romantyczne wspominki. Świeże, świetnie napisane, ciepłe. W sumie; zjadliwe. Później nota na jakiś dobry temat, nie pamiętam dokładnie, o czym, ale napisane było w sposób poczytny. Maj zakończony czymś zbytnio nabitym informacjami. Dwa posty o życiu artysty z czerwca nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Reszta czerwca była już całkiem beznamiętna – w tle jakaś sesja, czy chodzenie po ścianach, brak paznokci. A koniec? Koniec miesiąca mnie zaskoczył dość niesfornie. Na pewno nie podoba mi się twoje podejście. Pierwszy post lipca dobry. Ale później znów pomieszanie z poplątaniem. Najgorsze w nim to, że nie można mu nic zarzucić. Temat gdzieś się tam szlaja, sens też, o języku nie wspomnę. Sierpień to znów relacja z Woodstocku, dobrze, że inna, trochę optymistycznej gatki-szmatki, informacja o wydaniu płyty. Ciekawie, ale za bardzo życiowo. Później coś o tym, jak zaczęła autorka słuchać muzyki takiej, a nie innej. Następnie, znów coś świeżego; komentarz do utworów w radiu. Obie te wypowiedzi zdecydowanie na plus. Później znów Cerekwicka, ale w miłym odcieniu wściekłej czerwieni. I cała seria muzycznych postów. To, co mi się z początku podobało, zostało przejedzone. Po czym patrzę – ostatnia nota września, że niby już się pisać nie chce? A później posty, jak gdyby nigdy nic. Październik lekki i swawolny (szczególnie, jeśli chodzi o ostatni post). Listopad – jeśli sądzisz, że widziałaś openinng Ergo Proxy znaczy że nie widziałaś openingu Gilgamesha i Elfen Lied, w tym drugim droga Shade, pewno byś się zakochała. Później znów trochę życia codziennego. Może spróbuj skupić się na najważniejszych rzeczach – dwóch, w wyjątkowych okolicznościach trzech a pozostałe tylko wzmiankuj?
W grudniu jedyne, co dotarło mi głębiej w umysł, do post o opłatku. Dawno nie czytałam u ciebie czegoś, co nie dotyczyłoby tylko ciebie.
I nagle szaleństwo: styczeń 2008. Styczeń to znów Orkiestra, studia, i mnóstwo inszych problemów. Dopiero na końcu znajduje się coś związanego z tytułem. Nota o samoakceptacji próbuje wybić się z tej skorupy W Której Nic Mnie Nie Zaskoczy, ale jakoś jej nie wychodzi. Czuję, że autorka już się nie stara. Pisze… no ja nie wiem dla kogo. Chyba w porywie dla siebie + trzech przyjaciół. Luty i marzec również beznamiętny. Ba! Ktoś się dopuścił grzechu zamieszczenia do dwóch postów w 100% rozmowy z komunikatora.
A teraz czas na ocenę końcową. Treść ocenianą przybliżyłam, dodam do tego powód opóźnienia oceny: otóż przeczytałam w zasadzie wszystkie posty. Mogę, więc powiedzieć, że z roku na rok popadałaś w coraz większą rutynę pisania. Ponieważ coraz ciężej jest pisać na tematy sobie bliskie, ale niezwiązane z dniem obecnym, przez całe pięć lat nie powtarzając ich, po prostu poczęłaś streszczać to, co stało się między jedną notą a następną. Czasem wypięło się coś mądrzejszego. W tym momencie mogę powiedzieć: oczekiwałam więcej.
Jednakże, idźmy do podstaw, moich pięciu reguł: interpunkcja zachowana. Ortografia – cóż, u osoby, która zamieszcza swą twórczość na opowiadania.pl, z polskiego na maturze ładny wynik miała i studiuje psychologię nie wyobrażam sobie żadnego błędu, cosik muszę więc uciąć. Styl, w tych postach, które przytaczałam (bo są przecież i wcześniejsze) jest stabilny, wyrównany i poprawny. Niezbyt udziwniany, mało przekonujący (choć zdarzały się i odstępstwa). Tematyka (gdzie wszystkim się dostaje) jest akurat moja. No, nie mogę powiedzieć, że tego typu, ponure wypowiedzi nie wpasowują się w mój nastrój. Język poprawny. W sumie, chciałam bardzo dużo, otrzymałam dostatecznie, pod koniec nie miałam sił.

Punkty: 20 pkt

Wygląd:

Mamy czarne tło. Zdjęcie autorki po prawej (no z tego co sobie przypominam). Do tego czcionki. I basta. Taka paskudna oprawa graficzna na twoje teksty autorko wcale mi się nie widzi! To aż woła o pomstę do nieba! *Idzie w źródło i pada trupem*. Shade, moja droga Shade, wytrzymałam z tą szatą Tadzio-Wie-Ile nocy, jednakże w żadnym momencie mi się ona nie podobała. Ładne zdjęcie (bo jest ładne) nie oznacza, że wszystko będzie pięknie! Teksty są oczojebne, zero piękna, wnętrzności, czegokolwiek jeżeli by tak ten obrazek zablokować. Dobrze, że są teksty piosenek, tytuł w belce też miły i przyjazny, zdjęcie dobre, ale to nie jest szablon. To jest po prostu zdjęcie i teksty. Chociaż bardzo chciałabym wystawić ci cholernie pozytywną ocenę, nie mogę, bowiem patrząc na inne szablony ty z tym o *smyra palcem w galaretowaty screen* nie możesz u mnie nic dobrego złapać.
Punkt za czarne tło, autorski szablon, piękne zdjęcie i że moje oczy nie popełniły przy okazji seppuku.

Punkty: 4 pkt

Klimat:

Shadowy klimat. Klimat Shade. Shadoklimat. Ponurość, starość i stęchlizna. Do tego wieeelki pierścień (pf, mam podobny, lepszy!).

Punkty: 10 pkt

Dodatki:

Patrzymy w prawo i pod obrazkiem: teksty paru piosenek, księga gości, archiwum (trauma), linki do siedmiu for, do komiksów, do zespołów (Closterkeller), lektury i filmu (Poe), ocen (ha! Tylko jedne!), The Crow, blogów i różnostek. Te dodatki to masa linków i teksty piosenek. Czyli coś jest. Dobrze, iż nity są różnorodne i uporządkowane. Przydałaby się krótka notka biograficzna, tudzież opis, co u ciebie gra. Kurde, ja nawet nie wiem co to za dziecko się tam przewija! :>

Punkty: 4 pkt

Podsumowanie:

Zmień szablon. W podskokach, albo będę gotowa jeszcze zmienić tę ocenę. Wierzę, iż jakiś kolega, tudzież koleżanka na pewno bawi się w coś szablonopodobnego. Poproś, niech męki tych, którzy czytają stanie się koniec! Jeśli chodzi o samą treść, popatrz, dorosłaś, jesteś już pracującą kobietą studentką, na niektóre sprawy patrzysz inaczej niż trzy, cztery lata temu. Zajrzyj do archiwum, przeczytaj to, co pisałaś wcześniej, pokaż siebie w sytuacjach sprzed lat, odnajdź problemy, które trapią nie tylko ciebie, ale możne znajomego, opisz je, zastanów się nad nimi. Urozmaić jakoś swoje pisarstwo. Nie opowiadaniami, czymś bardziej publicystycznym.
Z początku chciałam postawić szóstkę. Później jednak otrząsnęłam się na myśl o szablonie i paru bykach ortograficznych. Potem, po przeczytaniu, zastanowiłam się, które miesiące poparłyby moją ocenę. Wybrałam te, które przedstawiałyby cię w najlepszym świetle. Nie dam punktów dodatkowych, za rzeczy, którymi sprawiłaś, że się do ciebie przywiązałam. Mogłam przecież wybrać tylko rok 2005. I wyszłoby koło trójki. Tak, masz 38 punktów i brakło ci tylko dwóch do piątki. Czuj się dumna, ja zresztą też muszę, znów odkryłam w sieci, po tych paru miechach w końcu kogoś wartościowego, kogo zaraz dodam do linków aby o nim nie zapomnieć. Powodzenia w prowadzeniu weny za rączkę.

W sumie twój blog otrzymał 38 pkt, a więc otrzymujesz ocenę dobrą

Ocena użytkowników:

Każdy z Was może ocenić tego bloga przyznając mu dowolną liczbę gwiazdek.

Autor oceny: Opiumowa.

Liczba komentarzy: 10

  1. Shade Mówi:

    1.Myślałam, żeby pracować w szkole, ale nie za te stawki, jakie teraz dają, i nie ze związanymi “ręcoma”, że nic nie mogę zrobić bezczelnemu gówniarzowi, bo kurator, dyrektor i najgorsze - RODZIC :P

    2.Wiem, że przypną mi metkę szajbuski, jak tylko skończę studia ;) Mam koleżankę na piątym roku, ten kierunek faktycznie rzuca się na mózg…

    3.Post odnośnie przygotowań Woodstock. Teraz zagwozdka dla wszystkich fanów, antyfanów i panien: o czym autorka napisze następnym razem? Oczywiście dłuuuugaaaasaaaa odnośnie ów koncertów. -> lol do kwadratu xD Urehotałam się aż miło xD

    4.jeśli sądzisz, że widziałaś openinng Ergo Proxy znaczy że nie widziałaś openingu Gilgamesha i Elfen Lied, w tym drugim droga Shade, pewno byś się zakochała.-> a sprawdzę, dziękuję :)

    5.Jak piszę to nie myślę, czy dla mnie czy dla kogoś - samo wyjdzie, jak skończę :P Podobno dużo osób to czyta, ale komentarzy to tam niewiele widzę :P ;) Czy się mniej staram…A sam Czort to tylko wie. Piszę jak czuję. Jeżeli się staram to tylko o tyle, o ile żeby posty były chociażby minimalnie ciekawe i żeby nie było błędów ortograficznych :P

    6.A STREŚCIĆ SIĘ NIE UMIEM ! :D :>

    7.I nie lubię pisać wielkich tematów o wielkich rzeczach, jak np. na dyskusję na blog.pl . 100 tysiecy i więcej osób gada codziennie bzdury o życiu, miłości, religii, sensie i tym podobnych pierdołach. Nie lubię o tym przesadnie pisać. Nie powiem niczego, czego już wcześniej ktoś nie powiedział.

    8.A co do szablonu to wiedziałam od początku, że Ci się nie spodoba :D Szablonu nowego nie będzie. Czemu ? A widzisz. Miast szablonu uraczę Cię nową notatką, specjalnie dla Ciebie o czymś, na czym się na pewno znasz :)
    O szablonach…

    9.Shadoklimat. Ponurość, starość i stęchlizna -> o przepraszam, ale z tym ostatnim się nie zgodzę ! Ja mam przeboskie perfumy i to wina komputera, że nie wnikają w tekst ! :P ;)

    10.Jakie dziecko się w linkach przewija ?! :-| Chyba że Ci o naszą młodą dziabę chodzi :] To moja chrześniaczka, dzidzia siostry ;)

  2. Opiumowa. Mówi:

    1. Taaaa, zmarnuj się jako nauczycielka muzyki ;p osobiście wnet czas przyjadę do ciebie i wykastruję.
    6. Naucz się, to nie boli (;
    7. Nie chodzi mi o to, abyś pisała o skutkach społecznych rozpadu ZSRR w naszym społeczeństwie, tudzież o miłości przez wielkie M, ale sprawach poważniejszych, przez pryzmat siebie. Na pewno są jakieś sytuacje, gdzie zastanawiasz się nad czymś, może cię coś martwi - pomyśl, opowiedz o tym, opisz, może w między czasie przyjdzie ci jakieś rozwiązanie. Choćby jakiś banał, temat typu “Wielkość Sagi Gwiezdnych Wojen nad Władcą Pierścieni”. Cokolwiek - ale, by wykraczało poza obręb twojego życia prywatnego i muzyki.
    Przez blogi możesz poznać parę ciekawych osób, czasem w twojej sytuacji, bliskiej tobie, takie znajomości mogą okazać się czasami pomoce, może kształcące.
    8. Koleżanko, ja nigdy nie biorę czyiś szablonów - po prostu sama je robię, albo proszę o pomoc kogoś po znajomości, kto by potrafił zrealizować moje wyobrażenie. Miałam gdzieś szablon z Beatelsami, biało-czarny jak chcesz, mogę go odnaleźć (;
    9. Jak się będziesz 4 tygodnie wpatrywała w jakiś blog przy każdej możliwej okazji wszystko byłoby dla ciebie stęchłe xp
    10. Chodziło mi o grę ;p

    Powodzenia droga Shade ;d

  3. Shade Mówi:

    Oba polecane openingi obejrzałam, ale przegrywają one z Ergo Proxy baaaaardzo. Przede wszystkim ja lubię openingi dynamiczne. A te co mi poleciłaś są bardzo ładne w formie, ale potwornie nudne ;) Jak dla mnie, oczywiście.

    Pozdrawiam!

  4. Opiumowa. Mówi:

    Shade, ale jaka muzyka: turutu turu tu, turu tu rututu :D

  5. Shade Mówi:

    No faktycznie turutu turu tu, turu tu rututu , ale ja mam ciary jak słyszę : “COME AND SAVEEEEEEE MEEEEEEEEEEEEEEEEE”, a nie przy turutu turu tu, turu tu rututu ;D;D;D;D;D

  6. Opiumowa. Mówi:

    turu turu tu jest kultowe :D

    A jeśli chodzi o Ergo Proxy, *zerka na półkę* ładnie się prezentuje rozdziewiczone na mojej szafce xD

  7. Shade Mówi:

    No pudełeczko odstawili se ładne, cena także jest zabójcza xD

    A dzisiaj widziałam “Perfect Blue”. Pani raczyła oglądać ? x)

    Pani ma w ogóle jakiegoś własnego bloga, czy tak sobie będziemy nabijać komentarze, żeby ludzie zerkali na mojego bloga częściej zafascynowani, kto tyle komentów zebrał ? ;)

  8. Shade Mówi:

    Mam blokadę na bloga, jakbyco. Login : shade. Hasło : filip

  9. bnyaxufv ahxde Mówi:

    cqfz jzip mrkznjx wnpqdsg jfgcspahe pbgmvyhic pgzs

  10. unfikinkaky Mówi:

    Hello my friends :)
    ;)

Skomentuj

Uwaga: Akceptacja komentarzy jest włączona, więc jeżeli nie widzisz swojego komentarza nie musisz go ponownie wysyłać.